Rzeszowskie instytucje przerzucają się odpowiedzialnością za fetor z Res-Drobu

Mieszkańcy osiedla 1000-lecia otrzymują od Rzeszowskich instytucji zajmujących się ochroną środowiska coraz bardziej kuriozalne odpowiedzi. Przy czym żadna z instytucji nie wykazuje żadnej inicjatywy by poprawić warunki życia mieszkańców. Zarówno Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska jak i działający przy Urzędzie Miasta Rzeszowa Wydział Ochrony Środowiska i Rolnictwa twierdzą że dyscyplinowanie ubojni drobiu w centrum Rzeszowa, do poszanowania zasad współżycia z mieszkańcami sąsiadujących z zakładem domów jednorodzinnych i bloków nie leży w ich kompetencji. Sprawą powinna ich zdaniem zająć się druga instytucja. zresztą przeczytajcie Państwo sami.

Na zapytania złożone do obu instytucji drogą mailową:

Otrzymałam dzisiaj na adres email wyniki kontroli przeprowadzonej przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. W rozmowie telefonicznej przeprowadzonej z pracownikami Inspektoratu, udało mi się ustalić, że jedyną karą finansową jaką spółka Res-Drob otrzymała za niedopatrzenia wskazane w wynikach kontroli, są mandaty w wysokości 20-500 zł. Pracownik nie pamiętał w jakiej wysokości wystawiono mandaty. Niemniej jednak uważam że kara w takiej wysokości w zupełności nie jest odczuwalna dla tak dużej firmy i o wiele bardziej opłaca się jej nie przestrzegać postanowień i płacić „groszowe” mandaty.

Pracownik Wojewódzkiego Inspektoratu powiedział mi także w rozmowie telefonicznej że organem, który może ukarać firmę Res Drob jest Prezydent Miasta Rzeszowa i podległe mu organy. Zważywszy na nagminną emisję przez zakład substancji złowonnych, co jest szczególnie dotkliwe w czasie panujących upałów, pragnę dowiedzieć się czy Miejski Wydział Ochrony Środowiska i Rolnictwa planuje nałożenie w jakiejkolwiek formie kary na zakład? Jakie inne środki zostaną podjęte przez Prezydenta Miasta Rzeszowa, by zdyscyplinować zakład, żeby do emisji substancji złowonnych nie dochodziło nagminnie?

oraz

Zwracam się z prośbą zarówno do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska jak i Miejskiego Wydziału Środowiska i Rolnictwa o przesłanie mi:
podstawy prawnej odnośnie tego, w jaki sposób obydwie instytucje są upoważnione do karania zakładu za emisje substancji złowonnych, w sytuacji gdy „normy pomiarów” nie są naruszane.
Przykładowo w tej chwili przy ponadtrzydziestostopniowym upale nie mogę w moim mieszkaniu przy ul Konopnickiej otworzyć okien, gdyż od fetoru przypominającego trupi odór zmieszanego z drażniącymi substancjami chemicznymi  wydobywającego się z zakładu drobiarskiego Res Drob piecze mnie w nosie i boli gardło.
Rozumiem że taka sytuacja według Pozwolenia Zintegrowanego nie jest sytuacją neutralną (proszę o potwierdzenie czy jest czy też nie). Skoro pomiary nie wykazują niczego, a do takiej sytuacji dochodzi, w jaki sposób instytucje, utrzymujące się z moich podatków i zobowiązane do ochrony środowiska w którym żyję, zamierzają mnie przed tego typu sytuacjami chronić? Jakie środki nacisku leżą w gestii obydwu instytucji, by moje prawa do życia w normalnym otoczeniu nie były nagminnie łamane?

Dzieląc się tą infomacją pomagasz nam

Wyniki kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska

Urzędnicy z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska dopatrzyli się w zakładzie Res-Drob jedynie niewielkich zaniedbań. Winni zostali ukarani mandatem, który może wynieść jak udało nam się ustalić od 20-500 złotych! Czy kara w takiej wysokości może być w jakikolwiek sposób odczuwalna dla firmy która ma pozwolenie na zabijanie 500 ton żywca dziennie!?

Pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu nie dopatrzyli się naruszania ustaleń Pozwolenia Zintegrowanego! Na nasze zadane wczoraj w rozmowie telefonicznej pytanie, w sprawie codziennie „wietrzących się” obsiadanych przez ptaki kontenerów na poubojowe resztki, podobno pracownicy Inspektoratu kontrolując zakład niczego takiego nie odnotowali! Pracownik instytucji poinformował, że jeśli mieszkańcy zauważą taką sytuację najlepszym wyjściem będzie ponoć zadzwonienie na policję lub Straż Miejską. Co ciekawe dzwoniąc kiedyś na Straż Miejską z powodu wyjątkowo intensywnego silnie drażniącego drogi oddechowe fetoru wydobywającego się z zakładu dowiedzieliśmy się, że służby te nie mogą wkraczać na zakład! W ten sposób uzyskujemy najbardziej pożądaną przez zakład i instytucje sytuację „zamkniętego koła”. 

Jeśli uda nam się rozwikłać tę tajemniczą zagadkę komu należy zgłaszać widziane przez mieszkańców codziennie „incydentalnie występujące nieprawidłowości” w rodzaju wietrzących się regularnie pojemnikach zanieczyszczonych pozostałościami po kurczakach, czy też niedokładnego mycia samochodów po ptakach, z których wylewa się brudna woda i odchody, które trafiają „w ziemię” skażając ją. Wszyscy z nas wielokrotnie byliśmy świadkami takich sytuacji. Co ciekawe urzędnicy utrzymywani z naszych podatków i mający chronić nas przed tego typu zagrożeniami ich nie zobaczyli.

Tymczasem codziennością mieszkańców osiedla 1000-lecia i Króla Augusta jest wdychanie duszącego fetoru w najbardziej upalne dni i podczas urlopów.

Dzieląc się tą infomacją pomagasz nam